<title_newspaper="Przyjaciółka">
<title_article="Trzeba zapomnieć i zacząć nowe życie">
<author_1="">
<language="pl">
<style="press">
<year="1951">
<month="1">
<date="1951-01-28">
<period="w">
<status="1_obieg">
<support="paper">
Nieszczęśliwa Hanka z Krakowa pisze: „Poznałam chłopca, z którym się zaręczyłam. Zamieszkaliśmy razem. Narzeczony mój nie miał zawodu, a miał szaloną chęć uczyć się. Nie mając warunków prosił mnie, abym mu pomogła materialnie. Ponieważ nie miał nikogo prócz mnie i ja byłam mu wszystkim, a kochałam go bardzo, pragnęłam więc spełnić jego prośbę. Pomagałam ile było w mej mocy, sama odmawiałam sobie wielu rzeczy, aby tylko starczyło dla niego. Tak przeszło 4 lata wspólnego naszego życia. Były ciężkie chwile, lecz pocieszaliśmy się tym, że będzie nam lepiej, kiedy on skończy szkołę i będzie też pracował. Przyszła ta chwila oczekiwana, po skończonej sokole zaczął pracować. Po paru miesiącach swej pracy, nie wiem jak to się stało i dlaczego, narzeczony mój odszedł ode mnie w czasie, gdy byłam w pracy i za kilka godzin ożenił się z inną. Rozpacz moja nie miała granic, nie mogłam zrozumieć — jak mógł za moje dobro, za ufność, małość szczera, wiarę — odejść do innej, jak złodziej, bez słowa, będąc ze mną do ostatniej chwili w zgodzie. Droga Hanko! Serdecznie Ci współczujemy, bo istotnie spotkała Cię wielka krzywda. Jeżeli nawet narzeczony przestał Cię kochać, to w ten sposób nie odchodzi się od kobiety, z którą przeżyło się kilka lat i która pracą i osobistymi wyrzeczeniami dopomogła w skończeniu szkoły. Tak może postąpić tylko człowiek małowartościowy i tchórzliwy. Ale droga Hanko, mimo smutku, bólu i rozczarowania, które przeżywasz, nie wolno Ci tracić wiary w ludzi. Nie możesz postępowania jednego chłopca uogólniać i wszystkich mierzyć jego miarą. Jesteś młoda, życie jest przed Tobą i przyniesie Ci jeszcze z pewnością wiele dobrych i radosnych chwil.
</support>
</status>
</period>
</date>
</month>
</year>
</style>
</language>
</author_1>
</title_article>
</title_newspaper>
 
